O zasługiwaniu

O zasługiwaniu

Mam dziś imieniny. I choć imienin nie obchodzę tak, jak obchodzi się je czasem w naszym kraju (z pompą, szarlotką i prezentami w szerokim gronie rodzinnym) i ogólnie nie obchodzi się ich raczej w mojej rodzinie, to w tym roku postanowiłam coś w tym aspekcie zmienić. Nie wiedzieć czemu zawsze, gdy pada pytanie „a u ciebie obchodzi się imieniny?” potrafię pięć minut tłumaczyć, że nie i dlaczego nie, i która gałąź rodziny świętuje takie rzeczy (ta dalsza), a która nie (ta bliższa). Przypuszczam, że ma to swoje korzenie w przekonaniach któregoś z członków mojej najbliższej rodziny, który zapewne dawno temu wygłosił przede mną przemowę dotyczącą bezsensu obchodzenia takiego święta, skoro urodziny i tak są ważniejsze. Co więcej jakaś część mnie długo uważała, że obchodzenie imienin jest czymś w sumie śmiesznym i niepotrzebnym. Dla mnie były one zawsze jedynie wymienieniem się życzeniami z moją Mamą obchodzącą je tego samego dnia (nie, nie mamy tak samo na imię:)) i ewentualnie wyjściem z nią na miły obiad. Kiedy ktoś ze znajomych sugerował mi, że może z tej okazji mogłabym zorganizować jakieś spotkanie, czy wyjście odmawiałam mówiąc, że „aaa, bez sensu, bo co to za okazja, te całe imieniny”. Mam wrażenie, że w tej niechęci do obchodzenia ich w trochę bardziej oficjalny sposób kryło się zawsze coś jeszcze, a mianowicie poczucie, że nie zasługuję na to, by organizować dla siebie coś miłego. Czemu? No właśnie. Jest to niemądre, ale myślę też, że tego typu myślenie nie jest rzadkie. Żyjemy w czasach, którym bardzo skutecznie udało się nas wkręcić w ten kołowrotek napędzający nas do robienia rzeczy szybciej, lepiej, bardziej kreatywnie, etc. Do nadganiania, uczenia się kolejnych sztuczek, do myślenia o sobie nie z łagodnością i uważnością, a ciągłego wymagania. Nauczyliśmy nagradzać się za osiągnięcia, za przekroczenie swoich kolejnych granic, a jednocześnie niejednokrotnie mamy problem w zrobieniu dla siebie czegoś miłego od tak, a nawet wwymyśleniu sobie pretekstu do takiej okazji. Bo skoro to nie za osiągnięcie to się nie liczy, bo jak zrobię jeszcze to, to i to, to większą przyjemność sprawi mi ta nagroda. A tymczasem kiedy dochodzi już do chwili nagradzania się za zrobienie tego miliona rzeczy, to często jesteśmy tak zmęczeni, że nie jesteśmy w stanie cieszyć się, że teraz mamy przez chwilę wolne i że robimy coś miłego zamiast gonić za kolejną okazją do chwycenia, kolejnym zadaniem do zrealizowania. Bardzo nieprzyjemna pętla złożona z wyimaginowanych wytycznych mówiących nam kiedy zasługujemy na zrobienie czegoś miłego dla siebie, a kiedy nie.

To, co chciałabym powiedzieć, to to, że jeśli żyjesz w tym szalonym świecie i utrzymujesz się na jego powierzchni wypełniając swoje codzienne obowiązki to już jest to powód, by od czasu do czasu zwolnić i zrobić dla siebie coś miłego.Znaleźć pretekst (jak imieniny, które dotąd się trochę ignorowało) albo i bez pretekstu - to już wyższy level (ale nie fiksujmy się teraz na tym słowie “level”, bo to nie ma być jak kolejna gra i rzecz do odhaczenia na zasadzie “co też wyjątkowego imiłego wymyślę dla siebie dzisiaj?”, tylko coś prostego i naturalnego). Może być to coś zupełnie małego, na co ktoś inny by prychnął, ale ciebie ucieszy. Najważniejsze jest to, że ta rzecz jest nie po to, by pokazać się z nią przed innymi dla ich przyjemności i po to żeby uprawomocnili to, że nam się to należy - bo to nie tak ma działać! To ma być coś po prostu dla nas, bo tak zadecydowaliśmy i kropka. To, że o tym piszę nie oznacza, że nie mam już problemu z tą kwestią zasługiwania. Nadal mam, ale staram się to widzieć i walczyć z tym drobnymi kroczkami. Dziś na przykład założyłam elegancką bluzkę, bo choć nie idę świętować, to miałam na nią ochotę i mam w planach zrobienie śmiesznej maseczki - urodowej, nie koronowej - którą dostałam od koleżanki. Może nawet dopiszę parę innych miłych rzeczy do mojej listy. A co.

P.S. Dla wszystkich, którzy podpowiadali mi korzystanie z RSS, by można było łatwiej śledzić ten blog, mam dobrą informację - dziś już powinny zacząć działać!:)

Komentarze